Choć typów urody istnieje nieskończenie wiele i choć"kobieta zmienną jest", wyróżnić można 4 podstawowe: WIOSNA, LATO, JESIEŃ, ZIMA. Każdemu z nich przyporządkowuje się najbardziej pasujące kolory makijażu czy ubioru dobrane tak by ze swej urody wydobyć to co najlepsze.
I tak jeśli jesteś WIOSNĄ:
Twoja cera jest blada, o brzoskwiniowym lub lekko złocistym odcieniu, często się czerwieni. Jeśli masz piegi to są one złote. Opalasz się łatwo, na brązowo.
Masz od niebieskiego po zielony odcień oczu, rzadziej brązowe.
Włosy: jasne, żółtawe, miodowe, ciepłe o rudawym lub brązowym połysku
Jeśli jesteś LATEM:
Cerę masz porcelanową lub oliwkową, gładką z naczynkami. Jeśli piegi to szare. Opaleniznę zdobędziesz łatwo ale o o chłodnym oliwkowym odcieniu.
Oczy o szarym odcieniu, brązowe lub niebieskie, nigdy ciepłe ( oczywiście odnośnie koloru:))
Choć w dzieciństwie byłaś blondynką, Twoje włosy zmieniły odcień na popielaty, mogą być brązowe jednakże o popielatym połysku
Jesteś JESIENIĄ jeśli:
Twoja cera jest jasna i gładka o barwie kości słoniowej lub brzoskwiniowa i intensywnie złocisto-beżowa. Źle się opalasz, na czerwono.
Oczy masz brązowe, złote lub zielone. Mogą być tez błękitne lub stalowo-szare.
Jesteś blondynką lub czerwoną blondynką. Twoje włosy mogą być również rude lub brązowe ale zawsze o ciepłym złotym połysku.
ZIMA
ma cerę porcelanową, transparentną, rzadko się rumieni, ciężko się opala.
Oczy są ciemne: ciemnobrązowe, zielone, ciemnoniebieskie, orzechowe.
Włosy blond odpadają, Twój kolor włosów to czarny, bądź ciemny o granatowym lub szarym połysku
I jak to się ma do Waszych typów urody?
Mi pasowałaby jesień gdyby nie ta opalenizna. Opalam się łatwo i szybko. Lato i zima odpadają, zostaje mi wiosna, choć włosy mam ciemne...Pamiętajmy jednak, że nie ma typowych jesieni, ani wiosen, w końcu mieliśmy przykład ostatnio, w maju padał intensywnie ŚNIEG! ...:)
"Każda kobieta nosi w sobie piękno.Cała sztuka polega na tym by umieć je odkryć" (Eric E. Shmit)
niedziela, 14 sierpnia 2011
czwartek, 14 lipca 2011
Trochę o milości i 'Zmierzchu', który podzielił kinomanow na 'gimnazjalistow' i 'niegimnazjalistow' ;)
Miłość jest jak narkotyk. Pragnie się ją przeżywać ciągle i więcej i więcej, każde uniesienie, zauroczenie, sprawia, ze pragniemy przeżyć je jeszcze raz.... i nieważne czy mam lat "naście" czy "dzieścia" motyle w żołądku nie znają pory roku. Można oczywiście się bronić i chować, "mnie to nie dotyczy",to bajka dla dzieci ale taka już chyba natura człowieka, pragnie przeżywać. To nas rożni od bycia zwierzęciem, które nie przezywa tylko żyje.A nawet najgorsze przeżycia , które umiejscawiają nas na ziemi i nie pozwalają wierzyć w szczęście nie uchronią na od marzeń o lepszym życiu, szczęściu i uczuciu. Taki jest chyba właśnie fenomen 'Zmierzchu' , który zyskał miliony fanów na całym świecie i pewnie dlatego jest aż tyle negatywnych opinii na jego temat. Każdy film musi mieć swoich krytyków, zwłaszcza tak popularny film. Ja tez często krytykuje wszystko co jest komercha do zarabiania pieniędzy. "Zmierzch' po prostu uwielbiam, nie ze względu na furorę jako zrobił ale ze względu na książkę, na muzykę, ze względu na idealna wg mnie grę aktorów i wreszcie za fabułę...owszem to bajka, tak jak i Avatar, który ma tylu fanów, jak i Shrek, który również doczekał się i 4 części, jak i w końcu każdy film puszczany na wielkich ekranach. Jeśli ktoś oczekuje oglądania czegoś prawdziwego to niech ogląda filmy dokumentalne ;) Ale, że to bajka dla gimnazjalistów jak często się czyta na wszelkich forum to niestety się zgodzić nie mogę ;) Mielibyśmy za wiele gimnazjalistów w kraju i na świecie zresztą też. Mnie osobiście "Zmierzch" dotknął również i ze względu na fabułę, sadze, że wiele dziewczyn utożsamia się z Bellą... dziewczyną, który w niczym nigdy szczęścia nie miała, potykając się o własne sznurówki, wiodła życie w czterech ścianach z książkami . Być może utożsamianie to niezbyt odpowiednie słowo, zrozumienie byłoby odpowiedniejsze... Mi zawsze się wydawało i wydaje, ze urodziłam się w nie swoich czasach, że jestem krok za wszystkimi i mało kto mnie rozumie, nie słucham muzyki takiej jak wszyscy, nie czytam książek znajdujących się na listach bestsellerów.. Cóż, o znalezieniu wampira nie marzę ale do książki i filmu mogłabym powracać ciągle. Gratuluję Stephanie M. za tak udany debiut pisarski, gratuluję talentu. Polecam soundtracki do filmu , cudna, melancholijna muzyka... :) i życzę wszystkim 'nie-gimnazjalistom' dryfowania w obłokach od czasu do czasu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)